Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piwo. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 sierpnia 2014

Warzywa w cieście piwnym

Kolejne kulinarne wspomnienie z tegorocznej Chorwacji. Płynąc w osiem osób zabraliśmy na tydzień osiem palet piwa. No co? W końcu takie wakacje mamy tylko raz w roku i jest spora szansa, że wątroba wytrzyma... Nie mniej jednak, jako że w tym roku za ciepło niestety nie było (potrafiło wiać 6 w skali Beauforta, a raz uciekaliśmy z kotwicowiska o 4:30 rano, obudzeni alarmem kotwicznym, bo szedł na nas sztorm o sile 9 w skali Beauforta), to zostało nam niespodziewanie dużo tego piwa i coś z nim trzeba było zrobić. Ponieważ mieliśmy jeszcze kalafiora, kilka cebul, parę marchewek i cukinię, to postanowiłem jakoś to wszystko pożenić. Nie dość, że do ciasta weszło trochę piwa, to jeszcze fantastycznie się nim te warzywka zapijało. No dobra - koniec tej promocji lekkich alkoholi, pora przejść do szczegółów:

INGREDIENCJE:
1 kalafior
jedna cukinia
2 cebule
5 marchewek
1 mała puszka piwa (330ml)
2 jajka
2 szklanki mąki
mieszanka dalmacyjska (do zastąpienia ziołami prowansalskimi)
sól i pieprz
olej do głębokiego smażenia


SPOSÓB PRZYRZĄDZENIA:
Gotujemy wodę w dużym garnku. Kalafiora dzielimy na różyczki, marchewkę kroimy w plasterki lub słupki, jak kto woli. Z cukinii usuwamy nasiona i kroimy w nieduże kawałki (osobiście preferuję połowy plasterka). Cebulę kroimy w grube (~1 cm) plastry. Kiedy już skończymy z obieraniem i krojeniem warzyw, woda akurat powinna się zagotować. Solimy ją i wrzucamy warzywa (pewnie lepiej byłoby oddzielnie, ale na wakacjach, aż tak się nie przejmuję). Warzywa jedynie lekko obgotowujemy (~5 - 10 minut). Nie powinny być miękkie, ponieważ będziemy je jeszcze smażyć.
Kiedy warzywa się blanszują przygotowujemy ciasto - mieszamy płynne składniki i dosypujemy mąkę, aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Odpowiedniej, czyli gęstszej niż na naleśniki - musi oblepić kawałki warzyw, a jednocześnie nie powinno z nich spłynąć.
Gotowe ciasto odstawiamy na jakieś 15 minut, żeby sobie odpoczęło. W tym czasie warzywa wystarczająco wystygną (bo pamiętaliście, oczywiście, żeby odlać je po wspomnianych 5 - 10 minutach, prawda?). Podgrzewamy sporą ilość oleju rzepakowego (rafinowany jest najlepszy do smażenia dzięki wysokiej temperaturze dymienia). Warzywa wrzucamy do ciasta. Początkowo każdy kawałek zanurzałem oddzielnie przed wrzuceniem go na patelnię, ale po krótkiej chwili machnąłem na to ręką, wwaliłem do michy wszystkie przygotowane warzywa i zamieszałem. Smażymy w niewielkich porcjach, do zrumienienia i wykładamy na papierowy ręcznik do odsączenia. Jak już lekko przestygnie - można zacząć ucztę!

UWAGA: przy tej ilości warzyw musieliśmy dorobić trochę ciasta, ale to już zależy od wielkości posiadanych warzyw (tak, tak - w tym wypadku rozmiar ma znaczenie...).

Możliwe wariacje:
Przygotowując to potem w domu wypróbowywałem (i nadal wypróbowuje) wszelkie inne zestawy i mieszanki przypraw (świeże i suszone zioła, curry, harissę - co kto lubi). Ponadto, dla uspokojenia własnego sumienia w temacie "kurdę, znowu przytyję" dodałem, zamiast części mąki, różne płatki i otręby.

Możliwe dodatki:
Polecam zaziki, i rozmaite sosy jogurtowe (ziołowe i czosnkowe, ostre i łagodne). Ketchup, majonez czy sos tatarski też dają radę.

SMACZNEGO!

sobota, 23 lutego 2008

Królik w sosie piwnym

Moja, świętej pamięci, babcia usiłowała kiedyś ugotować rosół na króliku, lekko się tylko dziwiąc, dlaczego ta kura ma cztery nogi... Poniższy przepis to znacznie lepszy pomysł na wykorzystanie króliczyzny :}

Ingrediencje:
1 królik;
150 g. wędzonego boczku;
Paczka suszonych śliwek;
2 –3 cebule;
2 butelki jasnego piwa;
2 łyżeczki octu winnego;
~ 2 łyżki masła;
2 listki laurowe;
1 goździk;
~ 2 łyżki mąki do oprószenia królika
Sól do smaku;

Wykonanie:
Śliwki namaczamy w niedużej ilości wody. Królika dzielimy na cztery części, oprószamy mąką i obsmażamy. Zdejmujemy z patelni, a patelnię czyścimy tak, aby nie został na niej nawet ślad mąki (przypalona mąka sprawiłaby, że sos będzie gorzki).

Boczek kroimy w kostkę i smażymy na maśle. Zdejmujemy skwarki z patelni (najlepiej łyżką cedzakową), a na pozostałym tłuszczu szklimy cebulę. Do zeszklonej cebuli wkładamy królika, obsypujemy mąką i trzymamy na 10 minut na małym ogniu. Następnie wrzucamy skwarki, przyprawy, dodajemy ocet i śliwki (razem z wodą, w której się moczyły), a na końcu zalewamy piwem. Dusimy wszystko razem około 40 minut, w miarę potrzeby uzupełniając poziom piwa – należy tego pilnować, inaczej królik się przypali.

Należy przy tym uważać, żeby, przez pomyłkę oczywiście, nie za nadto gorliwie uzupełniać poziom piwa we własnym organiźmie, bo po przekroczeniu wartości krytycznej przypalenie królika mamy jak w banku :P
SMACZNEGO!

czwartek, 20 września 2007

Karkówka lub żeberka z grilla w ketchupie z karmelem

Ten post to pokłosie ostatniego wypadu z przyjaciółmi na moją działeczkę. Wprawdzie sezon grillowania prawie się zakończył, ale to danie można przyrządzić rówież w piekarniku lub na patelni. Poza tym grzechem było by nie uwiecznić jakoś tak miłego weekendu...

Ingrediencje:
1 kg. karkówki lub 1,5 kg. żeberek
150 ml. ketchupu (3/4 szklanki)
~3 łyżki stołowe ostrej musztardy (najlepiej dijon)
1/2 - 3/4 szklanki brązowego cukru
2 - 3 ząbki czosnku
mielona ostra papryka
pieprz
sól lub przyprawa typu jarzynka


Wykonanie:
Karkówkę myjemy, osuszamy i dzielimy na kotlety grubości ~ 1 cm. Jeśli zdecydujemy się na żeberka, to po umyciu i obsuszeniu dzielimy je na kawałki szerokości ok. 5 - 8 cm. (czyli jedną - dwie kostki na kawałek). Karkówkę lekko rozbijamy. Można tłuczkiem, czy wałkiem do mięsa, ale wystarczy przywalić parę razy pięścią. Żeberka ta tortura oczywiście omija. Jak w życiu - są równi i równiejsi.
Tak czy inaczej przygotowane mięso nacieramy solą lub przyprawą typu jarzynka czy kucharek oraz pieprzem. Jeśli przygotowujemy potrawę na dzień wcześniej, to możemy zostawić mięso w tej postaci na noc. Na pewno się nie zepsuje, a sól (również ta zawarta w jarzynce) sprawi, że mięso będzie delikatniejsze i bardziej kruche.

Teraz marynata. Do miski wlewamy ketchup, dodajemy musztardę i cukier. Dodajemy wyciśnięty przez praskę czosnek i ostrą paprykę. Dużo ostrej papryki. Danie ma być pikantne, tak, żeby czyściło zatoki... Mieszamy wszystko razem i odstawiamy na parę minut (dzięki temu cukier się trochę rozpuści).

Po ponownym zamieszaniu w marynacie możemy już smarować nią mięso. Wystarczy, żeby obeschło sobie przez ~15 min. i nadaje się już na grilla (tudzież patelnię czy do piekarnika).

Tak, tak, dobrze liczycie - przy dobrym tempie możemy przygotować to mięsko do wrzucenia na grill w ciągu jakichś 25 minut - zależy jak szybko uwiniemy się z myciem i krojeniem mięsa na porcje. Sam przyrządzam to czasami, kiedy zwalą mi się na głowę niezapowiedzeni goście, albo zwyczajnie nie mam czasu bawić się z czymś bardziej czasochłonnym.

Czas pieczenia? Taki sam jak karkówki w dowolnej innej marynacie. Trzeba tylko uważać, żeby jej nie przypalić. Zawarty w marynacie cukier powinien nam utworzyć ładny karmel dodając mięsu aromatu i delikatności. Jednocześnie pieprz, czosnek i papryka sprawią, że mięsko nie będzie mdłe i przesłodzone.
Z czym podawać? A co lubicie? Może być z chlebkiem lub ziemniakami pieczonymi na wszelkie możliwe sposoby (to akurat temat rzeka i jeszcze doczeka się w moim blogu odpowiedniego opracowania). Jako dodatki polecam tzatzyki, musztardę no i oczywiście kufelek pyfka. Z resztą, jak powiedziałem - każdy je, z czym lubi i popija tym, co kocha :}

Ciekawostki:
Tak moi drodzy, jeśli ktoś jeszcze nie widział, to mamy coś takiego, jak wałek do mięsa - bardzo sympatyczny wynalazek. Daje efekty lepsze od tłuczka przy znacznie mniejsym nakładzie sił i środków. Nieporównanie mniejszy jest również hałas. A jak ktoś lubi, to przywalić też nim można. Podpowiedź dla żon: zadaje większe obrażenia niż zwykły wałek - mężowie, uważajcie z czym wasza połowica czai się nocą w przedpokoju!

Zamiast brązowego cukru możemy dać zwykły kryształ, ale stracimy trochę na smaku i aromacie. Czasami jednak kwestia kosztów i dostępności półproduktów bywa kluczowa...

Jeśli ktos nie przepada za czosnkiem, to zamiast dawać kilka ząbków do marynaty, można jednym, przekrojonym natrzeć mięso na samym początku, jeszcze przed solą i pieprzem.